Pętla rowerowa Euroregionu Śląsk Cieszyński (fragment z Jastrzębia-Zdroju do Cieszyna)

Euroregionalna pętla rowerowa Śląska Cieszyńskiego to licząca sobie około 220 km trasa przebiegająca przez teren Polski i Czech, przecinając granice tych krajów w Chałupkach/Bohuminie i Bukovcu/Jasnowicach. Jej dłuższa część (nieco ponad 130 km) biegnie przez Polskę. Oznaczenia trasy po naszej stronie granicy to standardowe rowerowe tabliczki z czerwonym kolorem, natomiast po stronie czeskiej trasa ta znakowana jest jako trasa nr 56 (na typowych, żółtych czeskich tabliczkach tras rowerowych). Pętla rowerowa prowadzi nie tylko przez obszar Śląska Cieszyńskiego (czyli tej części Śląska, która pozostała pod zaborem austriackim) , ale także przez powiaty jastrzębski i wodzisławski, z historycznego punktu widzenia wchodzące w skład Górnego Śląska. Ta różnica dla niektórych może wydać się nieistotna, ale po bliższym przyjżeniu się tym regionom można dostrzec ich odmienność. Okazje do takich obserwacji daje z pewnością wycieczka rowerowa Euroregionalną Pętlą Rowerową „Śląsk Cieszyński”. Prowadzi ona przez wiele wartych zobaczenia atrakcji, daje ponadto okazję do podziwiania szerokich panoram Beskidu Śląskiego i Śląsko – Morawskiego po czeskiej stronie granicy. Opisywany fragment to odcinek Pętli przebiegający między dwoma dużymi środkami miejskimi - Cieszynem i Jastrzębiem – Zdrojem. Trasa prowadzi przez zróżnicowane wysokościowo obszary – Pogórza Cieszyńskiego, Płaskowyżu Rybnickiego, a także Wysoczyzny Kończyckiej należącej do Kotliny Ostrawskiej. Niestety, jej część przebiega drogami o wzmożonym ruchu samochodów. Dotyczy to początkowego odcinka za Jastrzębiem – Zdrojem, oraz końcowego odcinka w Cieszynie. O ile w pierwszym przypadku można wybrać drogą alternatywną (np. żółta trasa nr 126), a tyle w przypadku drugiego fragmentu nie będzie to równie proste. Początkiem opisywanego fragmentu trasy jest historyczne centrum Jastrzębia – Zdroju – położony w sercu dawnego kurortu Park Zdrojowy. Znajduje się on w dzielnicy Zdrój, nieco na zachód od faktycznego centrum miasta. Choć dzisiejsze Jastrzębie – Zdrój kojarzone jest przede wszystkim z węglem, to początki jego istnienia w szerokim świecie wiążą się z powstałym tutaj w połowie XIX wieku uzdrowiskiem. Wiele ówczesnych zakładów zdrowotnych zachowało się do dziś – choćby Dom Zdrojowy czy Łazienki znajdujące się w Parku Zdrojowym. Zapoczątkowane w latach 50 – tych XX wieku wydobycie węgla doprowadziło stopniowo do wyczerpania się zasobów uzdrowiskowych wód i do tego, przyrostek „-Zdrój” w nazwie miasta jest już tylko symboliczny. Co ciekawe, złoża węgla znane były już w XIX wieku, jednak jego wydobycia zabraniała pruska ustawa o ochronie cennych wód leczniczych. Dla władzy, która przyszła po 1945 roku prymatem było jednak wydobycie węgla. Z Parku Zdrojowego ruszamy razem ze znakami żółtej trasy rowerowej najpierw ulicą Kościuszki w dół, aby następnie wspiąć się na kolejne wzniesienie. Na skrzyżowaniu koło hali sportowej skręcamy w prawo, i po kolejnym zjeździe w lewo w ulicę Jagiełły. Warto zwrócić uwagę na żółtą trasę rowerową, która na tym skrzyżowaniu prowadzi prosto. Jeśli nie chcemy jechać zaczynającą się tuż zaraz ruchliwą drogą warto wybrać tą właśnie trasę. Po kilku kilometrach łączy się ona znów z czerwonymi znakami Pętli Euroregionu Śląsk Cieszyński. Po dotarciu do ronda skręcamy na nim w prawo i zaczynamy kolejny podjazd – ulicą Cieszyńską, w kierunku położonego na szczycie wzniesienia kościoła Parafii Ewangelicko – Augsburskiej. To początek odcinka trasy prowadzącego ruchliwą drogą wojewódzką nr 937 w kierunku Cieszyna. Odcinek ten nie jest jednak zbyt długi (2 km) i co ważniejsze na niemal całej długości ma wytyczony pas ruchu dla rowerów. Kiedy po lewej stronie ujrzymy budynek Szkoły Podstawowej skręćmy w prawo, w ulicę Zdziebły. Po chwili przejeżdżamy mostem nad torami nieczynnej linii kolejowej do Zebrzydowic i zaczynamy kolejny podjazd. Na położonym na wzniesieniu skrzyżowaniu z ulicą Maryjowiec do naszej trasy dołączają znaki żółtej trasy rowerowej, które opuściliśmy na ulicy Jagiełly. Chwilę później znaki te odłączają się znów, skręcając w ulicę Widokową. My jedziemy prosto, po czym skręcamy w ul. Traugutta. Trasa prowadzi teraz grzbietem wzniesienia, wzdłuż zabudowań Ruptawy i Cisówki. Po chwili docieramy do granicy Jastrzębia – Zdroju, będącą jednocześnie granicą tego miasta z powiatem cieszyńskim obejmującym historyczny obszar Śląska Cieszyńskiego. Granica ta była dawniej także granicą Austro – Węgier i Prus, o czym świadczą kamienie graniczne znajdujące się m.in. na długim wzniesieniu po prawej. Zobaczyć je można tuż przy ulicy Widokowej, którą biegnie wspomniana już kilkukrotnie żółta trasa rowerowa. Pierwszą miejscowością powiatu cieszyńskiego przez jaką przejedziemy są Marklowice Górne. Przed nami jeszcze niedługi odcinek prowadzący grzbietem wzniesienia, a którym zaczyna się długi zjazd do doliny Piotrówki. Ustawioną przed nim tabliczkę „Niebezpieczny zjazd” trzeba potraktować poważnie – zjazd pozwala osiągnąć spore prędkości, ale w jego połowie znajduje pozbawiony widoczności ostry zakręt w prawo, wystarczy więc chwila nieuwagi i pecha a wylądujemy pod kołami samochodu jadącego do góry tą wąską drogą. W Marklowicach Górnych mijamy kościół i komendę OSP, po czym tuż przed czerwonym mostem na Piotrówce skręcamy w lewo, w wąską ścieżkę wiodącą wzdłuż lewego brzegu rzeki. Ścieżka ta po chwili dociera do asfaltowej drogi i doprowadza nas do skrzyżowania z wspomnianą wyżej drogą wojewódzką nr 937. Rower warto w tym miejscu przeprowadzić – droga nr 937 jest przeważenie bardzo ruchliwa. Trasa prowadzi dalej prosto, drogą wiodącą zboczem doliny Piotrówki i po kilku minutach dociera do Zebrzydowic – siedziby urzędu gminy. Pierwszym ważniejszym obiektem, jaki ukaże nam się z drogi prowadzącej do centrum Zebrzydowic jest kościół Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Z pozoru niczym szczególnym się nie wyróżniający kościół ten (a właściwie jeden z jego duszpasterzy) odegrał jednak ważną rolę zachowaniu języka polskiego na Śląsku. Chodzi o pełniącego w połowie XIX wieku obowiązki proboszcza księdza Antoniego Janusza, który jest autorem wydanego w 1857 roku, liczącego sobie ponad 1000 stron kancjonału , czyli zbioru nabożnych pieśni. Jego wyjątkowość polegała na tym, że pieśni napisane były w języku polskim, a dodatkowo w wydawnictwie nie użyto powszechnej w tych czasach niemieckiej szwabachy, czyli czcionki gotyckiej lecz bliższej naszym czasom antykwy. W 1994 roku kościół odegrał główną rolę w dość sensacyjnej historii – w blaszanej kuli znajdującej się na jego wieży (tuż pod krzyżem) odkryto szkatułkę zawierająca różnego rodzaju monety, medaliki, i inne „skarby”. Z dołączonego do nich pisma wynikało, że szkatułkę ukrył w kuli ten sam ksiądz Antoni Janusz, który zasłynął autorstwem kancjonału. Pismo przedstawiało także historię parafii oraz jej najznamienitszych wiernych. Wierni byli także autorami drugiego pisma, streszczającego wykonany w 1913 roku remont kościoła. Co ciekawe, znaleziska po opisaniu i sfotografowaniu schowano z powrotem w kuli, którą umieszczono na wieży kościoła. Po minięciu kościoła trasa Pętli skręca w prawo, warto jednak nadrobić nieco drogi i skręcić w lewo w kierunku położonego nad stawem Młyńszczok pałacu reprezentującego styl niemieckiego baroku. Jego położenie w okolicach stawów i terenów podmokłych wskazuje na pierwotną funkcję obronną obiektu. Ślady tego grodu, pochodzącego być może aż z wczesnego średniowiecza, niestety nie zachowały się do naszych czasów. W budynku mieści się Gminny Ośrodek Kultury, a także Punkt Informacji Turystycznej. Wracamy do skrzyżowania przy kościele, i tuż za „galerią” handlową skręcamy w lewo, w wąską uliczkę która kilka razy skręca i doprowadza nas w końcu do kolejnego skrzyżowania z ruchliwą drogą wojewódzką nr 937. Na skrzyżowaniu tym jedziemy prosto, pod górę. Po chwili docieramy do tunelu prowadzącego pod torami kolejowymi. Jest to miejsce szczególnie ciekawe dla miłośników kolei – nad nami przebiega trasa wybudowanej ponad 150 lat temu Kolei Północnej, a właściwie Carsko–Królewskiej Uprzywilejowanej Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda” (w skrócie KFNB – Kaiser-Ferdinans-Nordbahn). Ta bardzo ważna inwestycja komunikacyjna połączyła Wiedeń z Krakowem, przebiegając w całości przez teren Cesarstwa Austro-Węgierskiego. W tych czasach stacja w Zebrzydowicach jeszcze nie istniała, czasem tylko pociąg zatrzymywał się aby wysadzić hrabiego Larischa - właściciela okolicznych ziem, zmierzającego na polowanie. Dopiero po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1922 roku między Polską a ówczesną Czechosłowację Zebrzydowicach utworzono stację graniczną. Do dziś zatrzymują się tutaj pociągi do Wiednia, Budapesztu czy Pragi.Tuż za tunelem czerwona trasa rowerowa, czyli Pętla Euroregionu Śląska Cieszyńskiego skręca w lewo. Jest to także skrzyżowanie z żółtą trasą rowerową biegnącą do centrum Zebrzydowic. Jeśli więc chcemy urozmaicić sobie drogę do Zebrzydowic możemy do tego miejsca dotrzeć żółtą trasą rowerową i kontynuować drogę rowerową Pętlą Euroregionu.  Skręcamy więc w lewo i zaczynamy podjazd początkowo wzdłuż torów, by po chwili skręcić i zacząć wspinać się wśród zabudowań. Po około 2 km od tunelu docieramy do skrzyżowania główną drogą, na którym skręcamy w prawo i po około 1,5 km dojeżdżamy do centrum niewielkiego Podświnioszowa. Droga prowadzi w kierunku przejścia granicznego, my jednak na skrzyżowaniu za sklepem skręcamy w lewo (kier. Kaczyce), po czym po przejechaniu w poprzek przez głęboką dolinę jedziemy na kolejnym skrzyżowaniu prosto. Przekraczamy kolejne doliny i dojeżdżamy do centrum Kaczyc, gdzie trasa skręca za ośrodkiem kultury w lewo. Mijamy jeden w wielu zabytków drewnianej architektury sakralnej, jakie podziwiać można na Śląsku Cieszyńskim – pochodzący z 1620 roku kościół pw. Świętego Krzyża. Ciekawostką jest fakt, że nie pochodzi on z Kaczyc, lecz został przeniesiony z Ruptawy, dzielnicy Jastrzębia – Zdroju, przez którą przejeżdżaliśmy wcześniej. Kaczyce znane są nie tylko z drewnianego kościoła Świętego Krzyża. Inna ciekawostką dotyczącą tej miejscowości jest powstała na jej terenie kopalnia węgla kamiennego „Morcinek”. Inwestycja ta jest dla wielu jednym z przykładów na charakterystyczne przemiany gospodarcze ostatnich dwudziestu lat XX wieku. Kopalnię wybudowano na początku lat 80 – tych, by po niespełna 20 latach zamknąć ją z powodu nierentowności. Przez 10 ostatnich lat swojej pracy (ponad połowa okresu funkcjonowania kopalni) zakład przynosił straty. Wynikało to po części z tego, że budowę kopalni rozpoczęto w momencie, gdy jedynie 4,8 % jej złoża rozpoznane było w stopniu pozwalającym na eksploatację. Co ciekawe, niedługo po zamknięciu kopalni „Morcinek” zainteresowali się nią Czesi, z zyskami wydobywający węgiel kamienny tuż za granicą z Polską. Kopalnia znajduje się na w odległości ok. 1,5 km w kierunku południowo – zachodnim od centrum Kaczyc, tuz przy Olzie i z pewnością zainteresuje fanów „turystyki industrialnej”. Z Kaczyc kierujemy się w kierunku Pogwizdowa. Po przejechaniu przez tory kolejowe wjeżdżamy w spory kompleks leśny, noszący nazwę Las Kaczok. Na fragmencie trasy przebiegającej przez jego obszar czeka nas jedno nieoznakowane skrzyżowanie, które może wprowadzić w błąd zarówno jadących Pętla w kierunku Cieszyna, a jeszcze bardziej tych podróżujących w stronę Jastrzębia Zdroju. Orientację ułatwiają znacznie słupki z oznaczeniem pododdziałów leśnych - na wewnętrznym rogu tego tego problematycznego skrzyżowania znajduje się tabliczka oznaczająca oddział nr 86d. Na skrzyżowaniu tym należy skręcić w prawo (jadąc z Jastrzębia – Zdroju) lub w lewo (jadąc od strony Cieszyna). Szczególnie warto zwrócić na nie uwagę jadąc od strony Cieszyna, gdyż łatwo o przeoczenie skrętu. Dalszy ciąg przejazdu przez Las Kaczok jest już dobrze oznakowany. Trasa Pętli prowadzi prosto, po czym skręca w prawo na skrzyżowaniu na którym zostawiamy niebieską trasę rowerową wiodącą do Kończyc. Po wyjechaniu z Lasu Kaczok trasa Pętli prowadzi nas dalej w kierunku południowym przez rzadką zabudowę rolniczej Brzezówki, po czym skręca w prawo i doprowadza nas do Pogwizdowa i głównej drogi prowadzącej do Cieszyna. Na drodze tej skręcamy w lewo (jadąc od Jastrzębia – Zdroju). Jeśli natomiast jedziemy od strony Cieszyna, musimy po minięciu tablicy informującej o opuszczeniu Cieszyna skręcić w drugą boczną drogę w prawo.  Dalsza część trasy Pętli Euroregionu Śląsk Cieszyński prowadzi dość ruchliwą drogą, niestety nie posiadającej pobocza. Jest to zdecydowanie najmniej wygodny i niestety dość niebezpieczny odcinek tego fragmentu trasy. Po około 1,3 km dojeżdżamy do rezerwatu „Kopce” położonego na terenie dzielnicy Marklowice, jednego z najstarszych na Śląsku Cieszyńskim obszarów tego typu. Obejmuje on ochroną fragment skarpy doliny Olzy, który porastają naturalne, charakterystyczne dla piętra pogórza lasy – grąd subkontynentalny, żyzna buczyna karpacka i łęg jesionowo – olszowy. W rezerwacie występuje kilkanaście gatunków roślin chroniony, w tym słynna w tej części Śląska cieszynianka wiosenna. Przez teren rezerwatu prowadzi ścieżka dydaktyczna, opisana na tablicy informacyjnej znajdującej się przy wejściu do rezerwatu. Aby nie przeoczyć tego wejścia, zwróćmy uwagę na lewą stronę drogi po minięciu osiedla bloków w dzielny Marklowice. Zdjęcie ułatwiające rozpoznanie rezerwatu znajduje się w galerii pod niniejszym opisem. Z Marklowic kierujemy się nadal ruchliwą drogą prowadzącą doliną Olzy w stronę Cieszyna. Rezerwat „Kopce” ma także swoją legendę – jest nią opowieść o wydrążonej w zboczu jednego z wąwozów jamie, w której ukrywał się słynny beskidzki zbójnik – Ondraszek. Rzeczywistość jak zwykle okazuje się bardziej prozaiczna – otwór ten to pozostałość po nieczynnej sztolni, którą niegdyś wydobywano cieszynit – skałę pochodzenia wulkanicznego, z której zbudowana jest skarpa doliny Olzy w tej okolicy. Cieszynit nie występuje nigdzie indziej poza Śląskiem Cieszyńskim. Do Cieszyna wjeżdżamy ulicą Frysztacką, jednak trasa Pętli tuż przed centrum skręca w prawo, w boczną uliczkę Heczki. Skręt ten jest nieoznakowany od strony Jastrzębia – Zdroju, jednak jego minięcie nie spowoduje poważniejszego zgubienia trasy. Aby go nie przegapić, zwróćmy uwagę na prawą stronę drogi po pokonaniu niewielkiego wzniesienia, u stóp którego stoi budynek piekarni. Zjeżdżając, po około 100 metrach zobaczymy odchodzącą w prawo ulicę Heczki - łatwiej będzie zauważyć ją jednak po tablicy odchodzącej niemal równocześnie w lewo ulicy Folwarcznej. Ulica Heczki doprowadza nas do niewielkiego mostku, za którym przekraczamy tory kolejowe i jedziemy dalej prosto, wcześniej skręcając lekko w prawo. Zwróćmy uwagę na budynek stojący na rogu – dawniej mieściła się w nim zajezdnia tramwajowa cieszyńskich, napędzanych energią z widocznej po prawej stronie niewielkiej elektrowni. Brukowaną ulicą Mostową docieramy do ulicy Sportowej, która doprowadza nas do bulwaru nad Olzą. Bulwarem tym dotrzemy do podnóża Wzgórza Zamkowego - miejsca, gdzie zaczęła się historia Cieszyna i kończy opisywany fragment Pętli Rowerowej Euroregionu Śląsk Cieszyński. Jeśli przegapiliście skręt w ulicę Heczki, na położonym tuż zaraz niewielkim rondzie wyjedźcie pierwszym zjazdem, i spójrzcie w prawo – z tego miejsca widoczny jest już Browar Zamkowy położony na zboczu Wzgórza Zamkowego. Cieszyn, liczący sobie według niektórych źródeł już 1200 lat jest miastem, którego atrakcje nie sposób streścić w kilku zdaniach. Zapraszam Was do odwiedzenia Punktu Informacji Turystycznej znajdującego się w Ratuszu na Rynku, gdzie możecie liczyć na bezpłatne materiały pozwalające poznać najciekawsze miejsca i ciekawe dzieje tego miasta. Można także liczyć na darmową mapę rowerową Śląska Cieszyńskiego po polskiej i czeskiej stronie. Informacja turystyczna, a także wypożyczalnia rowerów znajduje się na dziedzińcu Pałacu Myśliwskiego Habsburgów na Wzgórzu Zamkowym.

Użytkownicy piszą... (Dodaj)

  1. hons

    Trasa jest łatwa i dobrze oznaczona, co jest jej plusem. Minusem zaś jest mało atrakcji do ujrzenia po drodze, w zasadzie tylko drewniany kościół w Kaczycach i również tam widoki na Pogórze Cieszyńskie. Autor zwracał uwagę na główną drogę nr 937 którą trzeba jechać przez Ruptawę, co miało być dużym minusem. Osobiście nie widziałem w tym problemu. Odcinek ten jest krótki i w całości odseparowany od ruchu samochodów dzięki wydzieleniu gumowymi pasami specjalnej części dla rowerów. Można spokojnie jechać nie martwiąc się, że może nas coś potrącić. Dla mnie zaś największym minusem trasy jest fragment trasy biegnącej wraz z drogą wojewódzką 937 ale już w Cieszynie. Odcinek jest długi i monotonny, jedzie się przez przemysłową część Cieszyna, gdzie zlokalizowane są różnego rodzaju zakłady produkcyjne. Widoków nie ma żadnych, a niestety nie ma wydzielonej części dla rowerzystów, więc przez cały odcinek trzeba uważać aby nie zostać potrąconym. Dopiero zjazd w kierunku torów kolejowych kończy ten nieszczęśliwy fragment. Drugie moje zastrzeżenie to długość trasy podana w opisie i długość faktyczna jaką przejechałem. Różnią się o dobre kilka kilometrów i nie wiem jak do tego doszło. U mnie licznik rowerowy pokazał 34,52 km. Zapewne różnica wynika z metodologii badania, czyli licznik GPS musiał inaczej trasę obliczyć niż licznik rowerowy. Poza tym wszystkim duże brawa za szczegółowy, dokładny i ciekawy opis całej trasy przez surowego. Świetnie się czytało - tekst zdecydowanie zachęca do podróży - i o to chodzi. Mimo pewnych minusów, podsumowując - trasę polecam, przede wszystkim z uwagi na malownicze Kaczyce oraz bogactwo zabytków celu podróży, czyli Cieszyna.

  2. hons

    Trasa została naniesiona (przeze mnie) na tę stronę:

    http://www.opencyclemap.org/

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się aby dodać opinię