brak oznaczenia

z Kondrackiej Kopy na Kasprowy Wierch

To mój pierwszy opis, więc proszę o wyrozumiałość. Wraz z moją drugą połówką i "doczepką" (czyt. najmłodszym braciszkiem) planowaliśmy wybrać się w Tatry. Trasa wybrana więc pora czekać na łądną pogodę. Padło na niedzielę 5 października. Z Brzeska wyjechaliśmy jakoś przed 6, było troszkę ponuro, ale im bliżej gór tym lepiej, i tak przed 8 przywitał nas wspaniały widok Tatr. A więc idziemy. Wyruszamy z Kuźnic, wchodząc na niebieski szlak, po drodze mijamy budkę i płacimy wstęp. Młodzian jak to zwykle bywa, od razu jest głodny ;) wcina banana i jak gdyby nigdy nic wyrzuca skórkę obok Hotelu Górskiego PTTK Kalatówki (ehhhh ta dzisiejsza młodzież). A ponieważ siedzi we mnie pedagog, "wykład edukacyjny" musi być :) Ale, że mam mądrego braciszka to nawet bardzo się nie obrażał. Słoneczko pięknie świeci, a my dochodzimy do Schroniska na Hali Kondratowej. Tam malutki odpoczynek, kilka zdjęć, zachwycania się nad pogodą i górami, czas ruszać dalej. Kierujemy się na zielony szlak. Do tego momentu trasa bardzo łatwa (a nie jesteśmy jakoś bardzo doświadczeni jeśli chodzi o chodzenie po górach). Powoli podchodzimy i zbliżamy się do Przełęczy pod Kopą Kondracką. A tam im wyżej tym gorzej ;) Kondycja odmawia posłuszeństwa, więc trzeba co jakiś czas robić chwilę przerwy na złapanie tchu. Ale kiedy już znaleźliśmy się na Przełęczy, zapomniałam o tym jak się zmęczyłam. Tam dłuższa przerwa i oczywiście setki zdjęć. Trzeba ruszać dalej i udajemy się na Kopę Kodracką, gdzie widoki są jeszcze wspanialsze, m.in widok na Giewont . Chwila przerwy, nabieramy sił bo na Kasprowy Wierch jeszcze kawałek. Idziemy czerwonym szlakiem po jakimś czasie ukazuje nam się wspaniałe zjawisko, po lewej chmury i prawie nic nie widać po prawej natomiast wspaniałe słońce i bezchmurne niebo. Tam szlak dosyć łatwy, w jednym miejscu trzeba się troszkę wysilić i pokonać "przeszkodę". Muszę w tym miejscu dodać, że to chyba jak na ten moment jedna  z najlepszych widokowo tras, jakie udało mi się przejść. Niestety tuż przed podejściem na Kasprowy zrobiło się dosłownie biało i pożegnaliśmy się z jakimikolwiek widokami. Ale oczywiście zdobywamy Kasprowy Wierch. Mimo zepsucia się pogody, ludzi bardzo dużo (nawet pań w szpilkach ;) ). Braciszek jak padł, to wymyślił powrot kolejką. Oczywiście wybiliśmy  mu taki pomysł z głowy. Schodzimy zielonym szlakiem. Pogoda troszkę lepsza, więc humor także się poprawił. Żal mi się zrobiło młodego, bo tak go już nogi bolały i pożyczyłam mu kijki. Trasa w dół również nie bardzo wymagająca, tak czy inaczej dajemy radę. Przerwa na Myślenickich Turniach, siedział z nami jakiś ptaszek, ale niestety chyba opuściłą akurat tą lekcję przyrody ;) I tak powoli zbliżamy się do końca trasy, mijając mnóstwo powalonych drzew. No i możemy być z siebie dumni, bo po kilkunastu kilometrach i kilku godzinach znów jesteśmy w Kuźnicach. Podsumowując, szczerze polecam tą trasę, widoki niesamowite, zachwycające. Może i trzeba troszkę siły ale myśle, że mając odpowiednie buty każdy da radę. 

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się aby dodać opinię