Szlak kajakowy rzeki Wel

Rzeka Wel słynie chyba z dwóch rzeczy. Pierwszą jest z pewnością rezerwat Piekiełko osławiony swym „górskim” charakterem. Drugą stanowią problemy żeńsko-męskie w odmianie jej nazwy. Ten Wel? Ta Wel?  Spływ Welem czy Welą?

Wiemy na pewno, iż polska nazwa pochodzi od niemieckie die Welle, co rozstrzyga problem na rzecz rodzaju żeńskiego. Tyle profesor Miodek, a co o szlaku może powiedzieć kajakarz?

Wel jest spływalna od jeziora Dąbrowa Wielka, choć sama rzeka bierze swe początki u podnóżna Wzgórz Dylewskich. Biegnie w swej większości przez Welski Park Krajobrazowy i w istocie stanowi malowniczy, a odcinkami bardzo malowniczy szlak kajakowy. Wel należy nadal to tych nielicznych szlaków, które nie obudowano w znaczącą infrastrukturę i stanowi gratkę dla miłośników przyrody i mniej cywilizacyjnego biwakowania.

Nieliczne pola namiotowe znajdują się nad wspomnianym jeziorem Dąbrowa Wielka, w samym Lidzbarku nad jeziorem, po drodze spotkamy też agroturystykę w Ciborzu i  ośrodek Kurojadach.

Na odcinku od Dąbrowna (85 km) do Podciborza (47 km) Wel wije się w większości leniwie, przepływając przez kilka malowniczych i czystych jezior. Pierwsze z nich, jezioro Rumian, rozpoczyna się tuż za I mostem drogowym. Wpływamy na jego południowo-wschodnim brzegu. Skręcając w lewo i trzymając się brzegu dopłyniemy niebawem do części południowo-zachodniej, gdzie znajduje się wypływ (z zatoki widać metalowy mostek drogowy). Po godzinie osiągamy kolejne jezioro - Zarybinek, z którego wypływ znajduje się niemal dokładnie na wprost. Warto wiedzieć, że na północno-wschodnim brzegu akwenu znajduje się niedroga restauracja (blisko stąd także do wsi Rybno).

Kilka kilometrów poźniej wpływamy do wsi Tuczki (68 km), gdzie przy młynie znajduje się pole biwakowe i dobre miejsce na zakończenie pierwszego etapu spływu. Tych, którzy decydują się płynąć dalej czeka w tym miejscu blisko 60-metrowa przenoska lewym brzegiem.

Nie zdążymy dobrze rozsiąść się w kajakach, gdyż po chwili czeka nas kolejne noszenie, tym razem na jazie w Grabaczu i dla urozmaicenie brzegiem prawym.

Przed nami kilka kilometrów leśnego odcinka o podmokłych i zarośniętych brzegach. Na trasie przed nami dwa, połączone krótkim przesmykiem jeziora. Zarówno na pierwszym – jez. Tarczyńskim, jak i na drugim – jez. Grądy, należy trzymać się lewego brzegu (z perspektywy kajakarza). Po pokonaniu przesmyku skręcamy w lewo, by na południowym krańcu jeziora Grądy odnaleźć wypływ Weli. Na pasie ziemi między jeziorami znajduje się rezerwat ścisły Ostrów Welski – wychodzenie na brzeg jest zabronione. Za małą osadą – Koty (50 km)- Wel zasilana jest przez swój największy dopływ – Płośniczankę. Aż do Podciborza (47 km) rzeka nie zmienia wyraźnie swego charakteru. Dopiero w samej wsi pod dwoma mostami pojawiają się niegroźne bystrza. Kolejne bystrze tworzy się na resztkach zniszczonego młyna już w Ciborzu – warto obejrzeć je przed spłynięciem, w razie czego obnieść. Przy młynie znajduje się agroturystyka (Kamińscy kom. 507 043 472 ). Można przenocować i zakosztować bardzo dobrej kuchni gospodyni.

Z Ciborza mamy około 6 km do Lidzbarka. W samym Lidzbarku (38km) czeka nas 8 mostów oraz przenoska za piątym z nich. Należy odpowiednio wcześnie dobić do prawego brzegu, gdyż wąska przepławka uniemożliwia spłynięcie, nurt jednak ciągnie mocno, co czyni miejsce potencjalnie niebezpiecznym. Za budynkiem dogodny powrót nad rzekę. Chwilę później wpływamy na malownicze jezioro Lidzbarskie. Ciekawym zjawiskiem są dwa równoległe koryta Weli: wypływając na jezioro i kierując się w prawo po 100 metrach osiągamy wpływ i płyniemy równolegle do już przebytego koryta. Na pasie ziemi między korytami znajduje się malownicze pole namiotowe.

Minąwszy ostatnie zabudowania miasta rzeka wije się w lesie, a jej nurt napotyka nieliczne przeszkody. Leniwy bieg zapowiada spiętrzenie elektrowni w Kurojadach (32 km). Czeka nas tutaj przenoska lewym brzegiem. Uwagę zwracają przepięknie zagospodarowane budynki elektrowni. Na prawym brzegu znajduje się ośrodek wypoczynkowy. 3 km dalej dopływamy do miejscowości Chełsty.

Należy zachować ostrożność, gdyż tuż za mostem tworzy się silne bystrze, usiane kamieniami oraz przedmiotami niewiadomego pochodzenia. Zaleca się obniesienie dla osób mniej doświadczonych oraz dla wrażliwego sprzętu (szklaki). Przenoska prawym brzegiem. We wsi znajduje się sklep. Poniżej zniszczonego jazu rozpoczyna się odcinek zwany Piekiełkiem.

Piekiełko Welskie (5km) to odcinek o znacznym spadku (powyżej 4 promili), co rzeczywiście podpada definicyjnie pod rzekę górską. Z pewnością jednak nie jest to rzeka górska, co nie znaczy że nie jest rzeczywiście trudna i wymagająca. Można ją bowiem porównywać tutaj do Jaru Raduni, Łupawy poniżej Kozina czy przełomu Łeby, choć wiele zależy też od stanu wody. Spotykamy tutaj jednak z pewnością najtrudniejszą na nizinach mieszankę, czyli rzeczywiście silny nurt połączony z licznymi powalonymi drzewami i meandrami. Zaleca się tutaj zachowanie znacznych odstępów, pokonywanie przeszkód pojedynczo, wzajemną asekurację oraz ciągłą uwagę, gdyż w wielu miejscach grozi nam przyciśnięcie bokiem do przeszkody przez silny nurt. Odcinek zdecydowanie nie jest polecany osobom początkującym.

Piekiełko kończy się przy drewnianym moście, z którego wiedzie droga do Chełst i dalej do Lidzbarka.

  • kajak canoe
  • kajak górski
  • kajak nizinny

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się aby dodać opinię